Tag: praca

Dlaczego warto być autentycznym podczas rozmowy rekrutacyjnej?

man-crazy-funny-dude-45882
W internecie roi się od poradników: “jak dobrze wypaść w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej i pokazać swoją prawdziwą osobowość”, w których możemy przeczytać o tym, jak właściwie powinniśmy się ubrać, co mówić, jak się zachowywać, co robić, a czego nie? Zaraz, zaraz, a gdzie tak na prawdę w tym wszystkim jesteśmy MY? Skoro pierwszym wrażeniem rządzi pewien schemat zachowania, zdaje się, że już niewiele miejsca zostaje nam na przemycenie prawdy o sobie. Po co więc wyłamywać się z tego schematu, skoro to podobno recepta na sukces? Bo możemy na tym tylko skorzystać!

Randka z rekruterem
Oczywiście warto zapoznać się z uniwersalnymi radami zawartymi we wspomnianych tekstach, bo stanowią one cenne kompendium wiedzy o tym, co może nam się “przytrafić” podczas rozmowy rekrutacyjnej. Istnieje spora szansa, że po tygodniach studiowania tego typu poradników będziemy już na tyle przygotowani do rozmowy, że nic nie będzie w stanie nas zaskoczyć – przynajmniej jeśli chodzi o klasyczne formy rekrutacji. Łatwo tu jednak wpaść w pułapkę konwencjonalności, która pozbawi nas całego fun-u wynikającego z obcowania z rekruterami. Co to za przyjemność? – zapytacie. Cóż, rzeczywiście znam lepsze formy spędzania czasu, ale skoro nie możemy wyeliminować tego etapu z procesu poszukiwania pracy, sprawmy, by był on po prostu trochę przyjemniejszy.
Dlaczego nie potraktować więc rozmowy rekrutacyjnej jako formy nawiązywania nowej znajomości? Większość z nas znajduje satysfakcję w poznawaniu ludzi. Staramy się wtedy zaprezentować z jak najlepszej strony, żeby zrobić pozytywne wrażenie na osobie, z którą chcemy nawiązać głębszą relację towarzyską. Rozmowa kwalifikacyjna rządzi się podobnymi prawami, choć przy okazji generuje zdecydowanie wyższy poziom stresu. Nie będę Was zwodzić – nie ma uniwersalnego sposobu, by pozbyć się go na dobre. Możemy go jednak w dużym stopniu ograniczać. Zamiast bez ustanku przerabiać kolejne wersje scenariusza nadchodzących wydarzeń, skupmy myśli na czymś innym, przyjemnym lub po prostu zajmijmy się rutynowymi czynnościami. No i najważniejsze – sprawiajmy sobie drobne przyjemności – porządne śniadanie czy ulubiona muzyka w słuchawkach wprawią nas w dobry nastrój. (Relax, (don’t) do it! …)
Jeśli czas i okoliczności nam na to pozwalają, dobrym pomysłem jest też zaangażowanie rekrutera w niezobowiązujący small talk, jeszcze przed oficjalną częścią spotkania. Dzięki takim pogawędkom nie tylko rozładowujemy napięcie, ale także damy się poznać jako osoba kontaktowa i otwarta.

Pułapka ideału
Zarówno w życiu osobistym, jak i podczas rozmowy ważne jest, by nie przeidealizować swojej osoby, nie nadawać jej fałszywych cech. Dlatego wszystkie rady w stylu: uśmiechaj się, utrzymuj kontakt wzrokowy, panuj nad emocjami i mową ciała, mogą okazać się nie do końca słuszne, jeśli komunikację chcemy zbudować wokół swoich prawdziwych atutów. Zwłaszcza, jeśli niekoniecznie lubimy się uśmiechać, ale za to nadrabiamy dobrym przygotowaniem.
Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, bezsprzecznie. Cóż jednak zostanie z tego wrażenia, jeśli kilka tygodni po podjęciu zatrudnienia okaże się, że w swojej ocenie pomylił się zarówno rekruter – zakładając, że kandydat idealnie odnajdzie się w firmie, jak i pracownik, który tak bardzo się starał, że aż przesadził … i tak naprawdę wcale mu się tu nie podoba :( W końcu rozmowa kwalifikacyjna powinna być źródłem informacji dla obu stron, o czym wiele osób zdaje się zapominać.
Dlatego nie bójmy się okazywać w tej konkretnej sytuacji prawdziwych emocji i reakcji, bo paradoksalnie mogą nas one uratować przed podjęciem złej decyzji i oszczędzić wiele czasu, straconego w miejscu pracy niedopasowanym do naszych potrzeb i predyspozycji. Schemat jest prosty – udawanie ma smutny koniec.

schemat
Warto pamiętać, że czasem to, co próbujemy ukryć przed rekruterem, może okazać się naszą największą zaletą, a przez usilne pragnienie bycia idealnym, nigdy się o tym nie dowiemy. Ba, będziemy zdziwieni, dlaczego nikt nie chce nas zatrudnić, skoro wszystko robimy tak, jak trzeba. Podczas rozmowy nie starajmy się więc za wszelką cenę zachowywać pokerowej twarzy. Malujące się na niej zdenerwowanie może nam przysporzyć więcej sympatii niż chłodne wyrachowanie.  

Hola, hola!
No dobrze, wszystko idzie po naszej myśli, atmosfera się rozluźniła, “a wie pan, co najbardziej mnie denerwuje?”… Stop! Nie testujmy wytrzymałości naszego rozmówcy. Pamiętajmy, że rekrutacja to nie czas i miejsce na niesmaczne żarciki czy osobiste wycieczki. Na tym etapie nie wiemy jeszcze do końca, na co możemy sobie pozwolić, więc profilaktycznie lepiej będzie nie dzielić się z rekruterem swoimi głębokimi przemyśleniami na temat pokoju na świecie i polityki prorodzinnej. Nie chcemy przecież, żeby po zakończeniu rozmowy pomyślał skonsternowany: “co tu się właściwie wydarzyło?”. Dlatego, jeśli nie jest to konieczne, unikajmy kontrowersyjnych i niewygodnych tematów, skupiając się na tym, co naprawdę istotne.
Jeśli natomiast z natury jesteśmy osobami wyjątkowo ekspresyjnymi, starajmy się hamować swoje podekscytowanie. Chcąc nie chcąc możemy swoim usposobieniem zdominować rozmowę, a w takich warunkach żaden rekruter nie będzie czuł się komfortowo. W efekcie przekreślimy swoje szanse na wymarzoną pracę. Jeśli zauważymy po drugiej stronie niepokojące oznaki zniechęcenia lub znużenia, wycofajmy się gładko, pozwólmy rozmowie na przywrócenie właściwych ról.

Konkludując, pokazywanie indywidualnych cech naszego charakteru na rozmowie rekrutacyjnej może nam przynieść wiele niespodziewanych korzyści, ale też obnażyć nasze słabości. Pozostawanie autentycznym wciąż jednak pozostaje lepszym pomysłem niż zakładanie maski, która będzie uwierać nas każdego dnia. Naturalność w połączeniu z zachowaniem zasad profesjonalizmu zagwarantują nam pracę. Nie każdą, ale taką, do której pasujemy :)


 

 

 

Hello again!

A

Ten dzień musiał w końcu nastąpić!
I choć brzmi to niepokojąco i złowrogo, to jednak my bardzo się cieszymy :) Dlaczego? Bo dzień, który właśnie następuje jest dniem narodzin naszego bloga. Po intensywnym sezonie targowym możemy poświęcić się nieco innym obowiązkom – czy może raczej przyjemnościom, bo tym właśnie jest dla mnie pisanie :)
Mam na imię Karolina i jestem częścią kilkuosobowego zespołu Career EXPO – zbioru szalonych indywidualności,  w którym każdy ma inne zdanie. Między nami bywa barrrdzo intensywnie, ale mimo wszystko trzymamy się razem, bo ostatecznie łączą nas wspólne wartości i cele. Z takiej burzy charakterów zawsze wychodzą najlepsze pomysły. Tutaj ja piszę – oni dostarczają mi inspiracji :)
Ten blog to miejsce, w którym chcemy dzielić się z Wami wiedzą na temat świadomego kształtowania swojej kariery. Będzie trochę na żarty, trochę na serio, ale zawsze naprawdę.
Rynek pracy to nasza bajka, ale wiemy też, że nie każda bajka pisana jest po myśli jej bohaterów, a o happy end musimy zatroszczyć się sami. Dlatego uczymy się razem z Wami, obserwujemy trendy, ale nie poddajemy się im bezmyślnie.
Możecie więc liczyć na sporą dawkę praktycznej wiedzy, która przyda Wam się na etapie poszukiwania pracy, solidną bazę inspiracji, a także wieści wprost z obozu potencjalnych pracodawców. Jak znam siebie, pojawi się też kilka niepopularnych teorii i kontrowersyjnych tematów 😉

Czekamy też na Wasze pytania, wątpliwości, propozycje tematów na bloga. Piszcie śmiało na karolina.merda@careerexpo.pl – załatwiamy wszystko od instrukcji obsługi ekspresu do kawy po niewygodnych szefów :)
Pierwsze teksty już niebawem. Stay tuned!